Strona:PL Gabriela Zapolska - Utwory dramatyczne T. I.djvu/83

Ta strona została skorygowana.
JAN.

A to jędze! Ale niech panna Kasia siada, napijemy się troszeczkę.

KAŚKA.

Pięknie panu dziękuję, że pan mnie tak chce uhonorować, ale już my dwa razy pili piwo, a ja niezwyczajna, to mi już i tak w głowie szumi.

(Siadają).
JAN.

To nic! dziś niedziela, frajda na grandę! Hej! kelner! — kieliszek pestkówki i kieliszek malinówki! Malinówka to dla panny; to słodkie aż głaszcze po gardle. Zobaczy panna Kasia, jak się ta to prześlizgnie...

KAŚKA.

Pan Jan bardzo dla mnie dobry!

JAN
(siada bliżej niej).

Czemu nie miałbym być dobry, kiedy panna Kasia taka miła dziewczyna.

KAŚKA.

To pan pierwszy we Lwowie przemawiał do mnie jak człowiek. Dawniej to wszyscy na mnie tylko krzyczeli, poszturchiwali mnie. I tak mi się często tęskniło za domem i za matką i za siostrami, że już chciałam wszystko rzucić