Strona:PL Gabriela Zapolska - Utwory dramatyczne T. IV.djvu/146

Ta strona została przepisana.
TADRACHOWA.

Zawszeć to honorowo.

HANKA.

E!

TADRACHOWA.

I byłabyś panią kamieniczną.

HANKA.

E!...

TADRACHOWA.

Lepiej jak za tego twego financa. Bo choć to niby coś ale zawsze trebilulka.

HANKA.

To moja rzecz. Ale by mną nikt nie poniewierał. Każden ma swój honor.

TADRACHOWA.

To ty nie obstajesz, żeby się pan z tobą żenił?

HANKA.

Powiedziałam, co mi taki morowiec... Niech ta będzie moja krzywda.

TADRACHOWA.

Oni cię ta nie ukrzywdzą, chcą ci dać coś na rękę.

HANKA
(płacze).

Daj ta matka chrzestna pokój.

TADRACHOWA.

Ty jesteś durna, durna. Młoda jesteś i nie wiesz co to świat. Jak będziesz mieć pienią-