Strona:PL Gabriela Zapolska - Utwory dramatyczne T. IV.djvu/233

Ta strona została przepisana.

To dziś znalazłam nagryzmolone na jego biurku. Tylko słuchaj „Dobry łotr był zbawiony, nietylko w myśl zasady chrystjanizmu, ale w najdoskonalszem znaczeniu tego słowa. — Przed śmiercią, istota nadzwyczaj rozumna potrafiła mu wykazać, że jego dusza nie była niepotrzebna, że i ona była dobra i nie przeszła niepostrzeżenie na tej ziemi“. Zrozumiałeś? Ale szczyt wszystkiego, dalej — „umarł — szczęśliwy, bo był kochany w ostatniej chwili“...

(śmieje się).

Szczęśliwy — w ostatniej chwili. Co mu po ostatniej chwili? Cale życie! całe życie kochać się, jak dwa warjaty, jak ty i ja... jak Fed i ona!...

(przewraca się na szesląg, śmiejąc się).

I wiesz co najkomiczniejsze, to to, że, aby pisać takie bzdury, on wstaje po nocy. Nawet pantofli nie włoży!... Nastaw mi jeszcze gramofon, żeby odetchnąć po tych głupstwach.

(chwytają papier, na którym było napisane i drą go w kawałki, a potem obsypują się temi papierkami).
FEDYCKI

Ten tam rzępoła będzie się gniewał.

ŻONA.

Nakryj go czem.

FEDYCKI.

Prawda!