Strona:PL Gabriela Zapolska - Utwory dramatyczne T. IV.djvu/43

Ta strona została przepisana.
LOKATORKA.

Czy pani ma mi co do zarzucenia?

DULSKA
(z wybuchem).

A proszę pani to już przechodzi granicę, a skandal, który pani na froncie wywoała.

LOKATORKA.

A więc o to chodzi?

DULSKA.

A o cóż innego. Płacili mi państwo czynsz, dzieci i psów nie mieli, ostatecznie tyle co o te ranne trzepanie dywanów się rozchodziło i mogliby państwo mieszkać nadal, aż tu skoro o tem pomyślę, ponsy na mnie biją, pogotowie ratunkowe przed moją kamienicą. Pogotowie jak przed szynkiem, gdzie się biją.

LOKATORKA.

Ależ proszę pani, wypadek może się zdarzyć wszędzie.

DULSKA.

W porządnej kamienicy wypadki się nie trafiają. Czy pani widziała kiedy przed hrabską kamienicą pogotowie? Nie! A potem ta publika, w gazetach trzy razy wspomniano nazwisko Dulskich, nazwisko moich córek, Przy takim skandalu.

LOKATORKA.

Ależ proszę pani, chyba pani zna przyczyny... i...