Strona:PL Gabriela Zapolska - Z pamiętnika siostry zakonnicy.djvu/19

Ta strona została uwierzytelniona.


Nie dozwalała je zapleść, — rozpuszczała bogatą falą na ramiona i mówiła z dziecinną dumą „ładne włosy!“.
Miewała coraz częstsze chwile przytomności, wśród których brałam ją zwykle na przechadzkę do naszego ogródka.
Wiosna uśmiechała się w całym rozkwicie, w powietrzu było tyle woni, tyle świergotu ptasząt i szumu zieleniejących gałązek, że i w duszy Elli jaśniejsza zabyłysła gwiazdeczka. Nie płakała już wcale, tylko po każdych odwiedzinach ojca chmura smutku osiadała na jej pięknem czole.
Z ojcem nie mówiła nic, patrzała tylko posępnie przed siebie i oddychała swobodniej, gdy stary odchodził.
Dziwny to był stosunek ojca z córką, — dziewczyna miała doń urazę jakąś — ból tajony, którego zapomnieć nie mogła czy nie chciała. — Za to, gdy doktór wchodził, Ella zrywała się i biegła ku niemu z radością.
On ujmował jej ręce, rozmawiał z nią poufale — podawał jej lekarstwa, które bez skrzywienia przyjmowała — patrzył z uśmiechem w jej czarne oczy i plątał rozpuszczone kędziory. — Ja, stojąc w kąciku,