Strona:PL Gabriela Zapolska - Z pamiętnika siostry zakonnicy.djvu/23

Ta strona została uwierzytelniona.


On ujął ją w ramiona i usta ich złączyły się w długim pocałunku.
Ja stałam jak wryta — nie śmiejąc odetchnąć, poruszyć się, postąpić kroku.
Zdawało mi się, że razem z tym pocałunkiem spada na mnie jakieś okropne nieszczęście, że ciemna przepaść rozerwała się pod memi stopami. Oczy moje tylko mimowolnie wzniosły się do Nieba, a myśl zmieniła się w gorącą modlitwę. Pragnęłam błagać Boga o litość nad tą nieszczęśliwą, która, z jednego obłędu uleczona, wpadała w drugi jeszcze straszniejszy, bo na ten nie było i niema lekarstwa.
Odtąd postępowanie Elli stało się dziwną nieokreśloną zagadką. — Mówiła wiele, szybko, bezładnie plącząc zdania, śmiejąc się bez przyczyny. — Nagle milkła, jakby zmęczona nadmiernym wysiłkiem i uciekała do ogrodu. Tam siedziała całemi godzinami tak, jakeśmy ją zastały owego dnia, w którym Pani zwiedzałaś nasz zakład.
Dziwiłaś się, że w jej oczach nie mogłaś dostrzedz ani śladu bezprzytomnego szału, nic, coby cechowało istotę chorą na umyśle.
Ja sama czułam to i widziałam dobrze.