Strona:PL Giacomo Casanova - Pamiętniki (1921).djvu/75

Ta strona została przepisana.

nej moją samolubną roztropnością. Lecz w głębi serca odzywał się żal za straconym rajem i byłby może spotęgował się do zazdrosnej męki, gdyby nie rozbrajająca prostota Krystyny, niezmiernie zadowolonej z obrotu sprawy. Nie było tu miejsca na tragedję, zaiste! Lecz gdym ją zobaczył gotową do ślubu w swym stroju wieśniaczym, śliczną i świeżą jak róża majowa, zapłakałem. W kościele było dużo widzów i to szlachty, gdyż niesłychaną było rzeczą, aby wieśniaczka otrzymała dyspensę i brała ślub w poście. W jakiś czas po zaślubinach odwiedziłem młodą parę. Zasiałem Krystynę samą, która mi się zwierzyła, że jej mąż jest najukochańszym człowiekiem. Powiedział jej bez żadnego podejrzenia, iż wiedział dobrze, że żyliśmy dwa dni ze sobą. Życzliwej osobie zaś, która mu udzieliła tej wiadomości roześmiał się w twarz. Lecz omijałem dom Krystyny, a Karol uznawał ten skrupuł z mojej strony. Umarł na parę miesięcy przed moim wyjazdem z Wenecji, zostawiając wdowę w bardzo dobrych stosunkach.


PANNA VESIAN.

Rozmaite psoty swawolne spowodowały, iż nawet sąd zajął się jedną z podobnych sprawek. A była nią mianowicie moja zemsta za wrzucenie mnie do bagna. Znajdowałem się bowiem w towarzystwie szalonem, gdzie przychodziły ludziom rozmaite niesamowite koncepty do głowy. Zemściłem się więc za owo wtrącenie do błota w ten sposób, że jednemu z uczestników tego grubego żartu, ściągałem w nocy wciąż kołdrę. Kiedy mnie chciał pochwycić za rękę, podstawiłem mu rękę trupa, którego wygrzebałem. Psotnik rozchorował się ze strachu, a sprawa stała się głośna. Więc gdy się przyłączyły do niej i inne zażalenia, to chociaż z procesów wyszedłem ochronny ręką, przecież należało mi na jakiś czas wyjechać. Skorzystałem z tej sposobności, aby poznać Paryż. W podróży, jakoteż w Paryżu, doznałem najdziwniejszych przygód, w których kurtyzany odgrywały niemałą rolę. Lecz o jednem spotkaniu będę wspominał zawsze z troskliwością. Była to panna Vesian, która przyjechała do Paryża ze swoim bratem. Była młoda, niedoświadczona, piękna i miła. Ojciec jej umarł w Parmie, w swem rodzinnem mieście. Sierocie bez majątku pozostała jedyna rada: sprzedać wszystko co zostało po ojcu, który był oficerem