Strona:PL Goffred albo Jeruzalem wyzwolona Tom I.djvu/197

Ta strona została przepisana.
50.

Iuż się obadwa byli zmordowali
Y podobnoby koniec beli mieli,
Ale noc zaszła, że ci co patrzali,
Nic albo mało — choć zbliska — widzieli.
W tem araldowie[1] dway na plac wiechali,
Którzy ie rozwieść y rozwadzić chcięli;
Co z tamtey strony, Pindorem go zwano,
Chrześciańskiemu Arydeus dziano.

51.

Tych taka wolność, taka iest ustawa.
Że laski swoie kładą miedzy miecze;
Taki z zwyczaiu i dawnego prawa,
Bóy nagorętszy rozwiedzie y zwlecze.
„Równiście sobie, zła w pociemku sprawa,
Przestańcie się bić — Pindor pierwszy rzecze —
Widzicie, że mrok ciemny następuye,
Niech odpoczynek swóy noc zachowuye:

52.

Wszystkie zwierzęta pokóy w nocy maią,
A dnia się do prac iasnego używa;
Wspaniałe serca o dzieła nie dbaią,
Które ciemnością swoią noc pokrywa“.
Odpowie Argant: „Mnie y w nocy znaią,
Niech kiedy kto chce sobie odpoczywa,
Ia ztąd nie ziadę y bić się z niem będę
Tak długo, aż mu na gardle usiędę;

  1. arald 5, 54, 1; 6, 50, 5 — herold.