Strona:PL Goffred albo Jeruzalem wyzwolona Tom I.djvu/284

Ta strona została przepisana.
68.

Dziwną wam powiem, a powiem prawdziwą,[1]
Przysięgam na to żywemu Bogowi[2]:
Widziałem iego duszę nieszczęśliwą,
Kiedy iuż było ku samemu dniowi.
Ach! iaką radę hetmańską zdradliwą
Przeciw naszemu odkrył narodowi!
Nie sen powiadam albo iaką marę...
Y teraz go mam w oczach — na mą wiarę!

69.

A my co? Czy być pod iego buławą
Y miłey przedsię zbyć chcemy swobody?
Czy przed ręką, krwią niewinną plugawą,
Uydziem do piękney Eufratowey wody?
Gdziebyśmy rządem dobrem, dobrą sprawą
Wygnali tamte nikczemne narody
Y w kraiach beli obfitych panami,
Nie mieszaiąc się więcey z Francuzami.

70.

Idźmyż, niechby krew bez pomsty została,
[Ieśli tak chcecie] tak wielkiey osoby;
Acz — gdzieby dzielność napierwsze wspomniała
Sprawy swey ręki y dawne ozdoby —
Nie długoby się ta złość pokarała
Y nie trudnoby o takie sposoby,
Że krwie niewinney rozlewca — przykładem
Bełby śmiercią swą tyranom szkaradem.

  1. Dziwną wam powiem, a powiem prawdziwą, domyślne: rzecz, (porównaj pieśń IV, str. 116, zwr. 58).
  2. Żywemu Bogowi — 3 przyp., l. pojed., zamiast: Bogu, forma analogiczna do syn, synowi, dom, domowi.