Strona:PL Goffred albo Jeruzalem wyzwolona Tom I.djvu/325

Ta strona została przepisana.
2.

Iako uchodzi szczwany od obory
Y kryie się wilk z okrzykiem pędzony,
A choć w brzuch głodny włożył obrok spory
Y choć się ledwie wlecze obkarmiony,
Przedsię na gębie znać dawne przemory:
Ssie krew y ięzyk trzyma wywieszony —
Tak y on w ten czas szedł po onem boiu,
Od głodów krwawych nie maiąc pokoiu.

3.

Przez gęste hufce, przez nieprzyiaciele
Szczęście go iego bespiecznie uwodzi:
Leci strzał, mieczów y grotów tak wiele,
On przedsię zdrowy na koniec przechodzi.
Y tak nieznany w drogę idzie śmiele,
Gościniec miia, ścieszkami uchodzi;
A rozbieraiąc swe przygody sobie,
Różny brał przed się rozmysł w oney dobie.

4.

Y namyślił się potem ku końcowi,
Do Egiptu się udać bogatego
Y przyszłey woyny pomagać królowi
Y znowu skusić Marsa surowego.
Tak umyśliwszy, prosto ku Nilowi
Puścił się, wodza nie maiąc żadnego;
Wiadom dróg y sam trafi do piaszczystych
Pól starodawney Gazy nieprzeyrzystych.