Strona:PL Goffred albo Jeruzalem wyzwolona Tom I.djvu/339

Ta strona została przepisana.
44.

Cóż — kiedy chybi? ale niech się dzieie.
Tak iako sobie wy obiecuiecie,
Niech obietnice y staną nadzieie,
Niechay odsieczy przyidą, iako chcecie.
Kto was w zwycięstwie upewnia — szaleie;
Z tem się Hetmanem — Królu — bić będziecie
Y z temże woyskiem, które pogromiło
Turki, Araby y Persy pobiło.

45.

Sameś, o mężny Argancie, spróbował,
Iako są bitni, iako natarczywi
Y nie raześ iem tył swóy ukazował
Y ci z Kloryndą rycerze cnotliwi
Y ia sam — acz ia nie będę winował
Nikogo, bo w tem nie iesteście krzywi
Y mężnieście się z niemi zawżdy bili
Y coście mogli, wszystkoście czynili.

46.

A choć mi Argant krzywem grozi okiem,
Iam winien zawżdy prawdę mówić wszędzie:
Widzę, że lud ten za Boskiem wyrokiem
W bogatey panem Palestynie będzie —
Y ani woyskiem, ani tem wysokiem
Wstrąciem go murem, aż miasto osiędzie;
To mówię — Bóg wie — z samey powinności
Y ku oyczyźnie y panu miłości.