Strona:PL Goffred albo Jeruzalem wyzwolona Tom I.djvu/99

Ta strona została przepisana.
29.

Bo nieprzyiaciel od naszych pędzony,
Lub chytrze, lubo do prawdy uchodził;
Nasz ieden — widząc włos iey rozpleciony,
Który po wietrze y tam y sam chodził —
Skradł się y przypadł w tył, niepostrzeżony,
Aby ią w głowę odkrytą ugodził.
Krzyknie nań Tankred srodze wylękniony,
Kiedy na nię miecz uyrzał wyniesiony.

30.

Przedsię iey trochę drasnął w koniec głowy,
Bo raz był słaby, iako to kwapiony;
Iey warkocz złoty taki miał blask nowy,
Kilką kropli krwie rumianey zmoczony,
Iaki więc miewa kamień rubinowy,
Misterną ręką w złoto oprawiony.
Roziadł się Tankred y z dobytą bronią
Za tym, który ią ranił, szedł w pogonią.

31.

Tamten uciekał, ledwie więc z cięciwy
Puszczona strzała tak prędko bieżała.
Ta się zdumiała, widząc one dziwy.
Lecz daley bieżeć za niemi nie chciała,
Ale skoczywszy, swóy lud boiaźliwy
Y uchodzących nazad nawracała,
Czasem naciera, tył podaie czasem
Y tym fortelem barziey szkodzi naszem: