Strona:PL Goffred albo Jeruzalem wyzwolona Tom II.djvu/117

Ta strona została przepisana.
35.

„W trudną y przykrą drogę się puszczacie,
O przyiaciele — y wodza wam trzeba.
Daleko iest ten, którego szukacie,
Od tego kraiu y od tego nieba.
O iako wiele ieszcze zwiedzie macie
Morza y ziemie! iak wiele potrzeba
Niewczasu wytrwać, trudu y tęsknice
Y iść za świata naszego granice!

36.

Ale po takiem pracowitem chodzie
Pódźcie do mego skrytego mieszkania.
A tam przestrogi o przyszłey pogodzie
Y potrzebne wam dam napominania“.
Wtem iem rozkazał mieysce czynić wodzie
A ta, słuchaiąc iego rozkazania,
Po obu stronach wspiętrzona wisiała
Y suchą drogę środkiem ukazała.

37.

Wtem ie pod ziemię wiódł w głębokie one
Podziemne lochy staruszek pochyły
Przez skąpe światło, iakie śle w zielone
Lasy niepełna Phebe słabey siły.
Widzieli iednak iaskinie przestrone
Pełne wód, skąd tu wszystkie idą żyły,
Z których to zdroie, to rzeki głębokie,
To wynikaią ieziora szerokie.