Strona:PL Goffred albo Jeruzalem wyzwolona Tom II.djvu/151

Ta strona została przepisana.
56.

Potem się wody różnemi ścieszkami
Do głębokiego przykopu schodziły,
Y idąc chłodem, nakryte cieniami,
Z drzew swoich brzegów wdzięczny dźwięk czyniły,
Tak przeźroczyste, że pod kryształami
Swemi, kamienia drobnego nie kryły.
Brzegi obadwa trawą się odziały
Między drzewami, które razem stały.

57.

„Ano Zdróy Śmiechu! dla Boga miiaywa
Zrzódła, skrytemi napuszczone iady.
Tu upragnione żądze swe trzymaywa,
Tu niebespieczne puszczaywa obiady;
Przed łagodnemi uszy zatykaywa
Pieśniami, które zabiyayą rady“.
Wtem daley poszli, kędy się szerzyła
Woda, y wielkie iezioro czyniła.

58.

Tam potrawami nakryte drogiemi
Stoły na brzegu gotowe czekały.
A dwie nadobne dziewczynie przed niemi
Bespiecznie sobie po wodzie igrały:
To sobie twarzy rękoma prętkiemi
Pryskały wzaiem, to się wyścigały;
Czasem szły nurkiem y nagle ginęły,
Czasem pospołu po wierzchu płynęły.