Strona:PL Goffred albo Jeruzalem wyzwolona Tom II.djvu/226

Ta strona została przepisana.
35.

On miecz wynosi, niedba nic na czary,
Ona zaś w inszą postać się zakryła;
Y iako we śnie iedne z drugich mary
Odmieniaią się — tak się odmieniła:
Członki, twarz miąższą [rzecz trudna do wiary!]
Wziąwszy, pierwszą płeć y gładkość zgubiła,
Y olbrzymem się dziwnie wielkiem stała,
A sto rąk, iako Bryareus, miała.

36.

Pięćdziesiąt tarcz ma y mieczów, któremi
Grzmi po powietrzu y ramiony miece;
Nimphy też wszystkie, stawszy się srogiemi
Cyklopy, ostre przypasuią miecze.
On się nie boi y razy cięszkiemi
Mirt, którego mu bronią, bardziey siecze;
Ten bity, ięczy właśnie iako żywy...
Powietrze brzydkie zasłoniły dziwy.

37.

Spodkiem ziemia drży, nieba zaburzone
Z góry huk srogi na niego puszczaią
Wiatry y wichry w kupę zgromadzone,
Oczy mu y twarz piaskiem zamiataią.
On przedsię serce niesie niestrwożone —
Drzewa tak siecze, że wióry padaią.
A skoro dąb ściął [bo dąb beł niemały,
Choć się mirtem zdał] czary też ustały.