Strona:PL Goffred albo Jeruzalem wyzwolona Tom II.djvu/251

Ta strona została przepisana.
2.

Lecz od Tankreda naycięzszy mężnego
Wziął raz, który tam, bić się z niem gotowy,
Przypadł. Po zbroi poznał wnet swoiego
Nieprzyiaciela Cyrkaszczyk surowy:
Co się z niem przedtem bił, y dnia szóstego
Miawszy się wrócić, nie strzymał umowy.
Zatem nań krzyknie: „Tak się to wracaią?
Tak to umowę, Tankredzie, trzymaią?

3.

Późno, co prawda, ale to na stronę,
Biy się! nie masz iuż wymówek przyczyny;
Acześ nie rycerz [że y to wspomionę]
Ale mistrz iakiś w ciesielstwie iedyny.
Czyń sobie z swoich, iaką chcesz, zasłonę,
Wymyślay wieże y niezwykłe czyny;
Śmierci nie uydziesz wnetże, nieboraku
Z mych rąk, o mężny niewiast zabiiaku“.

4.

Rozśmiał się Tankred y tak odpowiedział,
Przymówką oną iego uszczypniony:
„Późny iest móy zwrot, ale abyś wiedział,
Będzieć się zdał wnet prętki y kwapiony;
Y radbyś, żebyś odemnie gdzie siedział
Górami, albo morzem rozdzielony.
Obaczysz, że to nie strach we mnie sprawił,
Żem ci się na czas — iakom rzekł — nie stawił.