Strona:PL Goffred albo Jeruzalem wyzwolona Tom II.djvu/324

Ta strona została przepisana.
86.

Tarcz miał zbyt miąższą z rogatego wołu
Siedmi skór twardych, które w iedno zbito,
Potem zaś wszystkie złożone pospołu,
Przednie wybranem żelazem okryto.
Tą grabię nakrył, gdy na niego z dołu
Y z góry zewsząd strzelano y bito;
A mieczem ostrem siekł na obie stronie,
Że odpoczywał w bespieczney obronie.

87.

Wstał prętko potem, tarczą obroniony
Od przyiaciela y mieczem znaiomem;
Dwoiakiem ogniem będąc zapalony
Na sercu gniewem, a na twarzy sromem.
Chciałby się znowu, starzec odważony,
Z nieprzyiacielem próbować świadomem:
Szuka go, ale iż go nie nayduie,
Nad iego ludźmi zemścić się gotuie.

88.

Aquitanowie co ustępowali,
Teraz przy wodzu śmiele nacieraią.
A oni przedtem tak mężni, tak śmiali,
Nagłem uięci strachem, uciekaią.
Ci teraz gonią, co tył podawali:
Tak się więc nagle rzeczy odmieniaią.
Dobrze Tolozan swe razy odbiia,
Sto ich sam ieden swą ręką zabiia.