Strona:PL Goffred albo Jeruzalem wyzwolona Tom II.djvu/62

Ta strona została przepisana.
62.

Wraca się iem gniew w serca zajątrzone,
Choć się każdy z nich barzo słabem czuie;
Nauka za nic, siły iuż zemdlone,
A na ich mieysce wściekłość następuie.
O iako wielkie y niewymówione
Rany miecz czyni, gdzie iedno zaymuie:
W zbroi y w ciele — a że żywot ieszcze
Nie wyszedł, gniew mu w sercu czyni mieysce.

63.

Iako ocean, choć wiatry ustały,
Które go z gruntu dopiero wzburzyły,
Długo nadęte trzyma swoie wały,
Niźli swóy straszny gniew uspokoiły —
Tak y ci, choć iuż wszytkie osłabiały,
Choć w nich upadły spracowane siły,
Swą popędliwość pierwszą zachowuią
Y wielkiem gwałtem na się następuią.

64.

Ale iuż przedzę Parka nieużytą
Kloryndzinego żywota zwiiała:
Pchnął ią w zanadrze Tankred y obfitą
Miecz utopiony krew wytoczył z ciała
Y zmoczył złotem koszulę wyszytą,
Którą panieńskie piersi sznurowała.
Czuie, że ią iuż noga ledwie wspiera
Y że iuż mdleie y że iuż umiera.