Strona:PL Gould - Gwiazda przewodnia.djvu/059

Ta strona została uwierzytelniona.

czytać w głębi jego duszy, ilekroć usiłował przedstawić się inaczej.
Pan Wilder podejrzywał syna, iż nie jest szczerym; nigdy jednak nie pochwycił go na wyraźnem kłamstwie, pocieszał się więc tem, że może zbyt surowo go sądził.
Przybycie Marjorie bardzo niechętnie zostało przyjęte przez Horcia. Pani Wilder po gniewnem wejrzeniu i ściągniętych brwiach swego bożyszcza dostrzegła zaraz, że nowa jej protegowana niemile była widzianą przez syna. Nie uprzedziła go nawet, że przyjęła sierotę za córkę; chciała bowiem uniknąć przewidywanej przykrej z nim sceny.
Gdy się spotkali na stacji, a Marjorie podała mu swą rączkę na powitanie, Horacy cofnął się dumnie i, patrząc na nią impertynencko, zawołał:
— Wiedziałem, że matka wymyśli znowu coś nowego! Potrzebny nam ten bachor!...
Marjorie drgnęła przerażona i cofnęła się w głąb karety. Odtąd nigdy już nie próbowała zbliżyć się do Horcia.


∗             ∗

Sędzia Gray dotrzymywał swojej obietnicy. Co wieczór pan Wilder otrzymywał depeszę z zawiadomieniem o stanie zdrowia Reginalda. Nikt nie domyślił się, ile biedna Margie przecierpiała przez ten czas, a Bóg jeden policzył gorące i łzawe modlitwy, które dniem i nocą wznosiła do nieba za ukochanym towarzyszem swoim. To też, gdy dręcząca obawa o jego życie ustąpiła miejsca lepszej nadziei, niewysłowiona radość wstąpiła w serce dziewczynki i urokiem szczęścia rozpromieniła jej lice. Z uczuciem cichego, a głębokiego zadowolenia wsparła śliczną swą jasną główkę o ramię nowego opiekuna, a gdy tenże położył na stole przeczytaną gazetę, spytała go znienacka:
— Jak pan myśli, czy wiele czasu upłynie, zanim Regie przyjdzie całkiem do zdrowia? Czy za dwa tygodnie będzie mógł napisać do mnie?
— Nie, moja droga — odparł pan Wilder. — Upłyną pewnie ze dwa miesiące, zanim będzie on mógł wziąć pióro do ręki — ale widząc zawiedzione spojrzenie jej nagle posmutniałych oczu, dodał pocieszająco: — Sądzę jednak, iż twoja młoda przyjaciółka, Meta Livingstone, udzielać ci będzie wiadomości o nim.
— Meta? O! niezawodnie! — zawołała Margie, uśmiechając się na tę myśl.