Strona:PL Gould - Gwiazda przewodnia.djvu/157

Ta strona została uwierzytelniona.

Oficer podziękował jej i poprosił o rosół. Poszła więc do kuchni, a kapitan Rex pozostał sam z Katonem, dręczony niespokojną jakąś myślą, która przyśpieszała gorączkowy puls jego. Roztargniony, słuchał opowiadań murzyna o świetności rodziny, wśród której się znajdował. Przed oczami jego stała wciąż urocza dziewczęca postać, pochylona ku niemu z takim wyrazem anielskiej dobroci i współczucia. Kogóż ona mu przypominała?... Gdzie on mógł ją widzieć przedtem?
Tego wieczoru nie powróciła już do niego, tylko ciotka Debby przyszła o zmroku i przekonawszy się, że rana nie otwarła się na nowo, usiadła na chwilę przy chorym.
— Myślałam dużo o panu — rzekła — i mówiłyśmy o tem z babcią. Nie możemy wypuścić pana od siebie w tym stanie, w jakim jesteś, a jednak obcy człowiek w domu i w czasie wojennym musi się zawsze wydać podejrzanym dla sąsiadów. To też postanowiłam ukryć pański mundur, a dać panu stary garnitur mego brata, który wisi na górze. Nie jest to ubiór kwakierski, więc nie będzie panu w nim niezręcznie. Gdyby się kto pytał, powiem, że pan jesteś dalekim krewnym naszym z Nowego Yorku; ale uczynię to tylko w ostatecznym razie. Bez potrzeby nie będę kłamała.
— Mam nadzieję, że nie będzie pani potrzebowała z mojej przyczyny obciążać sumienia swego grzechem — odpowiedział kapitan Rex i mimowolnie uśmiechnął się.
— Na nieszczęście mam kogoś w domu, kogo nie jestem pewna... — rzekła ciotka. — Jest to moja siostrzenica.
— Przecież nie ta młoda osoba, która tu była, a którą pani nazywałaś Daisy? — porwał się oficer niespokojnie.
— Ależ nie! cóż znowu! Ta jest duszą i sercem nasza. Mówię o mojej siostrzenicy, Dorze, która na szczęście była poza domem, kiedy pana przywieźli, i powróciła dopiero przed pięciu minutami. Chwała Bogu przynajmniej, że nie przyprowadziła z sobą tego błazna, Harrego Peytona. Nie dowierzam tej dziewczynie! Konfederaci, z którymi zaprzyjaźniła się gdzieś w Richmond, zawrócili jej pustą mózgownicę i zawzięła się przeciw Unji, choć nie śmie się z tem otwarcie wydawać przed babką i przede mną. Miejże się pan więc na ostrożności, gdy będziesz z nią mówił.
— Ależ, droga pani, nie chcę za waszą dobroć dla mnie narażać was na niebezpieczeństwo... Niech tylko dzień jeden wypocznę, aby nabrać trochę sił, a ruszę zaraz dalej. Winchester nie musi być bardzo stąd oddalonym?...