Strona:PL Gould - Gwiazda przewodnia.djvu/176

Ta strona została uwierzytelniona.
ROZDZIAŁ XXII.

Puk siedział na progu bawialnego pokoju, patrząc zamyślony w ogród. Kapitan Rex czytał głośno babci i Dorze „Hamleta”. Głos miał dźwięczny i harmonijny, a Dora słuchała go zamyślona, z poczuciem winy w sercu, spuszczając mimowoli powieki, gdy wzrok jego, pogodny i ufający, spotykał się z jej oczami. Puk zachowywał się przez cały ranek bardzo spokojnie, a czytanie, któremu się także przysłuchiwał, wywierało snać na nim wielkie wrażenie, bo prosił, aby mu powtórzyć rozmowę grabarzy.
Kapitan Rex, śmiejąc się, przychylił się do jego żądania, poczem złożył książkę i pomagał Dorze zwijać włóczkę.
Chłopczyk tymczasem, ujrzawszy zdaleka Katona, skubiącego gąsiora na obiad, pobiegł mu pomagać, a w zapale przewrócił cebrzyk gorącej wody i o mało co się nie poparzył. Na odgłos krzyku Chloe wybiegła z kuchni i jeszcze więcej narobiła hałasu, co słysząc, Dora wzruszyła ramionami i wyraziwszy zdanie, iż burzliwe elementy uspokoją się same przez się, dalej kokietowała młodego kapitana, który usiłował wywiedzieć się od niej historji młodej nauczycielki. Dora jednak nie umiała go dokładnie objaśnić, bo Marjorie zwierzała się jedynie tylko ciotce Deborze.
Opowiedziała mu tylko pobieżnie, iż młoda sierota adoptowaną była przez panią Randolph i jej kosztem kształcona na pensji pani Moulton.
Cały ten ranek zszedł bardzo przyjemnie. Babcia w zwykły swój malowniczy sposób opowiedziała kilka zdarzeń z dawnych czasów, które zachwyciły Rexa. Obiecywał sobie w duchu, że po skończonej wojnie musi sprowadzić tu kiedy swego ojca, aby poznał tę piękną i patrjarchalną postać sędziwej kwakierki, królującej powagą i godnością nad całem swojem otoczeniem. Obiad również przeszedł wesoło. Kapitan rozkrawał pieczyste, mówiąc, że okazały ptak musiał w prostej linji pochodzić od gęsi kapitolińskich, które uratowały Rzym.
— Oto kość, zawierająca przepowiednie, Puku — rzekł, podając mu ją. — Schowaj ją aż do powrotu Pozy, a gdy się nią przełamiecie, to mi ją dasz jako trofeum.
— Co to jest trofeum? — spytał chłopczyk.
— Jakżeby ci to wytłumaczyć?... — odparł kapitan, zwracając się po radę do Dory, ale w tejże chwili Józek, syn Katona, wpadł do pokoju z twarzą śmiertelnie przerażoną.