Strona:PL Guy de Maupassant - Horla.djvu/054

Ta strona została uwierzytelniona.


zdawały się między mną a nim nie istnieć — a także bez wątpienia między nim a wszystkimi tymi mężczyznami i kobietami, jakich przypadek postawił na jego drodze.
Rozstając się po upływie pół godziny, przyrzekliśmy sobie widywać się często, dał mi przytem swój adres i zaprosił mnie do siebie na śniadanie które miało się odbyć pojutrze.
Zapomniawszy godziny, przybyłem zawcześnie, nie wrócił do siebie jeszcze. Milczący, bardzo poprawny lokaj wprowadził mnie do ładnego salonu, mrocznego trochę, o charakterze zacisznym, serdecznym. Uczułem, że mi tam dobrze, jak u siebie. Ileż to razy zauważyłem wpływ mieszkania na umysł i charakter. Są ubikacye, które człowieka wprost ogłupiają, gdy w innych, na odwrót, jesteśmy zawsze pełni werwy. Jedne przejmują nas smutkiem, chociaż są białe, jasne, złocone, — w innych jest coś rozweselającego, mimo stłumionych barw mebli i obicia. Oko nasze, podobnie jak i serce ma swoje nienawiści i sympatye, z których nam się częstokroć wcale nie zwierza, narzucając je tajemnie, ukradkiem naszemu humorowi. Harmonia mebli, ścian, styl całości oddziaływają chwilowo na naszą organizacyę intelektualną, jak powietrze lasu, morza lub gór oddziaływa na ciało nasze!
Usadowiwszy się na sofie, zasypanej poduszkami uczułem się naraz unoszonym, przytulonym przez te małe woreczki pierza, oszyte jedwabiem, jak