Strona:PL H Mann Diana.djvu/179

Ta strona została przepisana.

Dwaj ludzie zachwiali się, przerazili i znikli. Czekała odwrócona, aż została sama. Wreszcie, uciekając niemal i splatając po drodze włosy, dotarła do swego powozu. Rzuciła się w kąt i przymknęła oczy, pełne dzikich obrazów, od których doznawała zawrotu. Po chwili palec jej napotkał w rogu powieki łzę.
U kardynała opowiedziała wszystko, chłodno i jasno. Przy opowiadaniu dopiero kształtowało się jej całe zajście. Uzupełniała je przez rysy, które nie powinny były brakować. Były one okrutne, a księżna uśmiechała się przy tem jeszcze powściągliwiej. Zanim wyznała ukazanie swoich włosów, stało się jej gorąco. Dodała szybko, że dwaj dzicy wyrwali jej zębami wielkie kawały warkoczów. A że równocześnie we wściekłym zapale wgryzali się we własne ręce, krew spłynęła na jej włosy. Uważano, że głos jej był zupełnie bez uczucia. Pani Blà zwątpiła w nią na chwilę, Cucuru czuła się nieswojo.
W domu, w swojej winnicy, ponad wonną ciszą wiosennego ogrodu, drżała księżna na wspomnienie owej nocy.
„Kim były te dwie dziwne postaci? Ludźmi i przyjaciółmi, którzy znaleźli drogę do mnie i nie posiadali innego znaczenia, jak wszyscy inni ludzie i przyjaciele?“
„O nie, to, co widziałam wówczas, musiało być cząstką mojej własnej duszy, cząstką, która niepostrzeżenie wykwitła ze mnie, czerwoną, gorącą i tętniącą. Przed oczyma memi działa się i odgrywała cudowna gra, maskarada, zatrważająca i oszołamiająca“.
Zatrzymała się i uśmiechnęła do siebie.
„To powinnam im była powiedzieć w środę! Ale zawsze będziesz dzieckiem na rafie skalnej w morzu — przez całe życie, mała Violanto. Wraz z monsieur Henrym wydrwiwasz Boga i dzieje świata, a potem kładziesz się na brzegu jeziora i marzysz z byczkami i jaszczurkami“.