Strona:PL Hans Christian Andersen - Książka z obrazkami bez obrazków.djvu/33

Ta strona została uwierzytelniona.

A w kącie młode dziewczę siedziało i czytało:

W słońca chwale niechaj zatęchła miernota widnieje,
Wyśmiany każden powiew świeży! —
Jak świat dawno smutek prawdy tej istnieje,
A jednak zawsze świeży!



Czternasty wieczór.


Księżyc opowiadał: „Przy drodze leśnej stoją dwa domy chłopskie, drzwi w nich nizkie, okna krzywe, ale okalają je krzaki i orzyny i berberysu, dach obrosły mchem, z którego strzelają w górę żółte kwiaty mleczu i dzikiego czosnku, w ogrodzie widać tylko zieloną kapustę i ziemniaki, ale u płotu kwitnie dziki bez, a pod nim siedziała mała dziewczynka, wpatrując się bezustannie swemi piwnemi oczyma w konary starego dębu, stojącego pomiędzy obu domami. Wysoki pień starego drzewa był zmurszały, u góry odpiłowany, i bocian zbudował tam swe gniazdo; a stał właśnie na niem i klekotał. Nadszedł na to mały chłopak i stanął obok dziewczynki; byli to brat i siostra. „Na co tak patrzysz?“ zapytał. — „Na bociana,“ odrzekła, „sąsiadka opowiadała mi, że dzisiaj wieczór przyniesie nam braciszka lub siostrzyczkę; więc chcę pilnie uważać, aby dostrzedz, kiedy przybędą!“ -„Bocian nikogo nie przynosi,“ mówił chłopak, „możesz mi wierzyć, sąsiadka i mnie to opo-