Strona:PL Henryk Ptak - Kraków żyje w legendzie.djvu/21

Ta strona została uwierzytelniona.

Pragną w kościelnych spoczywać kawernach,
bo zgaśli wszyscy w zbożnych rozmyślaniach.
Błogosławieni I Łaska ich niezmierna
w kaplicy, odwieka
wiernych proszących na kolana słania.

Przeszli jak cień, co z drożyn mlecznych ścieka
meteorem
wrzącą kometą jak przeszłość daleką.
Pamięta go logia,
co marmurem gorze
szlakiem gwiezdnym w oddrzwiach.

To matka zbożne minęła zaproże,
kurczowo dziecię do swych piersi tuli,
zapóźno Matko, gdy je głód zamorzył
oddechem własnym z martwych wskrzeszać lica
szare jak pieczęć średniowiecznej bulli!