Strona:PL Henryk Ptak - Kraków żyje w legendzie.djvu/39

Ta strona została uwierzytelniona.


EMAUS

Łuk się pochylił ponad ludzką lawą
jak wsparci czołem anieli na klęczkach,
składał dań Bogu korną i łaskawą
z rzeszy wśród jakiej z ziemi się wytęczał.

Kościół indyczo nastroszył swe pręcia,
przed skwarnem słońcem butnie się zastawił
wzdłuż straganami jak siecią pajęczą.
Kamień antyczny w tęczowej oprawie.

A gdy dzień pierzchnął wciągając opończę,
słońce mu słało pożegnalny całus,
zorzą jak skrzydłem otoczyło gończem.

Zmilkły piszczałki siostry samopałów,
klasztor swe cienie w nurtach Wisły plącze,
nieme wspomnienie po zgasłem Emaus.