Strona:PL Henryk Ptak - Kraków żyje w legendzie.djvu/54

Ta strona została uwierzytelniona.


MODELE

Gdy raz bezczynność płatowcom obrzydła,
śmig tępym dziobem czają się do lotu,
dreszcz życia przeszył papierowe skrzydła,
frunęły z taśmy wśród tętna warkotu.

Szyb kwadratowe rozbiły liczydła,
co się okryły warstwą mgielną potu,
by z modelarni swe lotki rozsidłać,
torują drogę szemraniem brzeszczotu.

I z buntu snują wniosek oczywisty,
gdy głowa-silnik marzeniami broczy,
hasłem do lotu śmigowe poświsty.

Zatem do czystych frunęły przeźroczy,
jak duch wcielony pilota-artysty,
który codziennie pieścił nimi oczy.