Strona:PL Henryk Ptak - Kraków żyje w legendzie.djvu/58

Ta strona została uwierzytelniona.


STARUSZKA

Idzie chybocząc staruszka plantami,
a wiatr jej korę odsłania mantylą,
gdzieś spieszy, znacząc drogę przystankami,
kasztany kwiecie pod nogi jej pylą.

Trzepocze dłoni sinemi węzłami,
płucne organy o spoczynek kwilą,
oczy jak dziecku krysztalą się łzami,
bezwładne nogi podobne są kilom!

Zbłąkanym rytmem upaja się tanga.
To dawno... niegdyś... któż zrozumie żałość
i ból za życiem, co pierśmi jej targa?

Ona wie jedna, co to życia radość,
gdy astma gardło zaciska jak szpanga...
Ach! Czemuż ludziom pisaną jest starość!