Strona:PL Henryk Ptak - Kraków żyje w legendzie.djvu/67

Ta strona została uwierzytelniona.
II.

Sen. Jestem gwiazdą, którą Bóg wyróżnił
tem, by gorejąc migotała twarzą
i oświecała ścieżynę do kuźni.

już pieszy rycerz jak tajny Oboźny
wszedł do kowala opuściwszy Tatry.
Sakwy ze złota przed gazdą wypróżnił.

Zgasnę i ślady w perci za nim zatrę...
Kiedy przyłbiczne rozluźnił zawory,
dobrze rzekł góral — z oczu Twoich patrzy.

Chociaż do usług ponocym nieskory
złociste Tobie wykuję podkowy.
Na pracę raźną sapały wkrąg bory.