Strona:PL Homer - Iliada (Popiel).djvu/122

Ta strona została skorygowana.

W boju się potykających, gdy bitwę morderczą prowadzą.
Trwoga dokoła Danajów, a również i Trojan objęła
Zlękłych, tak ryknął Ares, co walki jest nienasycony.
Równie jak niebo czasami gęstemi się chmury zaciemni,

Kiedy po ciężkich upałach złowrogi wiatr się podniesie;
865 

Takim synowi Tydeja Diomedzie się Ares miedziany
Zdawał, gdy razem z chmurami się wznosił w niebo szérokie.
Szybko się dostał do bogów siedziby stromego Olimpu,
Zasiadł obok Diosa Kronidy na duchu strapiony,

Wskazał na krew nieśmiertelną, co z rany obficie się lała,
870 

I wybuchając żalem w skrzydlate odezwie się słowa:
„Czyliż się Zeusie nie gniewasz gdy patrzysz na dzieła zuchwałe?
Toć my zawsze bogowie najgorsze znosić musiemy,
Jeden przez wolę drugiego, jak ludziom pociechę niesiemy.

Wszyscy dla ciebie walczymy, boś córkę spłodził szaloną,
875 

Zgubnych zamiarów, co zawsze ma dzieła na myśli szkaradne.
Inni albowiem wszyscy, jak wiele nas bogów w Olimpie,
Tobie jesteśmy posłuszni i każden się ciebie obawia;
Ją zaś nigdy i słowem nie skarcisz, ani też czynem,

Ale folgujesz, bo sam spłodziłeś dziecko złośliwe;
880 

Ona to dzisiaj, Diomeda, Tydeja syna, hardego
Nakłoniła, by bogom nieśmiertnym zuchwale się stawiał.
Najprzód on z bliska podrasnął Kiprydę w rękę na zgięciu,
Potem zaś na mnie się rzucił podobny do ducha istnego;

Tylko mnie szybkie nogi uniosły, inaczéj bym długo
885 

Męki tam znosił w pośrodku strasznego tłumu poległych.
Albobym żył bezsilnym kaléką od cięcia żelaza.“
Srogo na niego spojrzawszy odrzecze Zeus chmurozbiorca:
„Ani mi waż się tu stękać, co zdradzasz jednych i drugich.

Z bogów co siedzą w Olimpie mi jesteś najnieznośniejszym;
890 

Zawsze ci bowiem po myśli i wojna i bitwa pospołem.
Matki masz umysł niesforny, co nigdy nie chce ustąpić,
Hery, którą ja sam z trudnością słowy poskramiam.
Sądzę, że tobie z powodu jéj rady cierpieć przychodzi.

Nie pozwolę jednakże byś długo znosił zmartwienie,
895