Strona:PL Józef Czechowicz - Ballada z tamtej strony.djvu/26

Ta strona została uwierzytelniona.
samobójstwo


ostatnim towarzyszem świt na hafcie firanek
uderzony wystrzałem zbliska
w ognistym huku i złocie
rozszerzył się nagle w czarnych wód ścianę
wody spadły w cień bez nazwiska
cień w olbrzymie paprocie
zdołu posrebrzane

spadał o sny o sny

bardzo głęboko siwy tuman zmurszały
twarze krążą bezwładnie oślepłe
zalane strużącą się krwią
każdej dłoni kwiat biały
ciepły
w atmosferze stojącej pływa drżąc

poprzez gęstwę przepastną
w milczeniu jak rzeka długiem