Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Król Piast tom I.djvu/048

Ta strona została uwierzytelniona.
III.

Była wiosna — czas na elekcję oznaczony się zbliżał, a Prymas najczęściéj przebywał w Łowiczu, dokąd codziennie zjeżdżali się wszyscy przyjaciele Kondeusza...
Po twarzach i z humorów gości można było zmiarkować łatwo iż sprawa francuzkiego kandydata stała jak najpomyślniéj. Prymas przed poufałemi otwarcie wyznawał, że pewnym był wyboru.
Zawczasu już rozporządzano wakansami, jakie w czasie pomiędzy konwokacją a elekcją się odkryły lub mogły być spodziewanemi.
Stary Prażmowski rozdawał je po naradzie ze swemi pomocnikami, nie wątpiąc, iż woli jego zadość się stanie... Pomimo téj pewności, czuwano jednak, i Prażmowski codziennie odbierał wiadomości z prowincji o usposobieniach, jakie się tam objawiały.
Trzej najdzielniejsi Kondeuszowi poplecznicy, arcybiskup, Sobieski i kanclerz Pac znajdowali się właśnie w gabinecie Prażmowskiego na naradzie zwykłéj, gdy dworzanin starszy oznajmił o przybyciu Stolnika Gorzeńskiego... a Prażmowski znać dał, aby go natychmiast wpuszczono...
Mazur, pan Cedro Gorzeński, bardzo daleki powinowaty rodziny arcybiskupa, człowiek skromny i nieznaczny, kryjący się niemal z sobą i stosunkami swojemi, był jednym z tych wiernych sług Prażmowskiego, którzy rozkazy jego spełniali i czuwali nad przygotowaniem przyszłéj elekcji — anima damnata starego swego pana Gorzeński — miał dar szczególny wciskania