Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Latarnia czarnoxięzka Tom IV.djvu/023

Ta strona została uwierzytelniona.

W pokoju Xięcia, obraz jego patrona ojca i matki, stół z papiérami, łóżko skórą niedźwiedzią okryte i niewiele xiążek. Niéma tu wystawy, prostota, porządek, czystość.
W Xiężnéj wszystko przypomina dzieci jéj które utraciła. Na około łoża, po ścianach, postrzegasz tylko w różnym wieku malowane twarzyczki dziécęce i dorosłych dziéwcząt i chłopców. Tamten z psem, tamta z wieńcem kwiatów. Tu ją widzisz młodszą, daléj starszą, daléj dorosłą, a potém — tylko medaljon z włosami — Już jéj niéma na świecie, Biédna matka patrzy na twarze pogasłych dzieci i modli się, aby ją Bóg z niémi połączył. I w sprzętach znajdziesz przypomnienie dzieci, leżą tu jeszcze ich robótki niekształtne. A matka nie ucieka przed żalem, otacza się wspomnieniami, nie chce zapomniéć ukochanych dzieci i ilekroć wejdzie do swego pokoju, to naprzód oczyma powiedzie, po uśmiéchających się twarzach dziecinnych. Jéj się czasem zdaje, że one nie umarły, tylko gdzieś żyją daleko, tak