Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Na królewskim dworze Tom II.djvu/088

Ta strona została uwierzytelniona.
IV.

Chociaż pora wcale nie sprzyjała okazałemu pod gołem niebem wystąpieniu, gdańszczanie zrobili cotylko mogli w krótkim stosunkowo czasie, aby się nie powstydzili przed potomnością. A że król sam widzieć nie mógł co dla małżonki jego przygotowano, postarali się aby drukiem i sztychem uwiecznić dni tych pamiątkę; same zaś obrazy, umyślnie dla przyozdobienia bram tryumfalnych malowane przez doskonałych artystów, jakich Gdańsk miał naówczas, odesłano później w oryginale do Warszawy.
Nawiasem to powtórzyć potrzeba, o czem już wspomnieliśmy, iż dzięki zamiłowaniu w sztuce Kazanowskich i Ossolińskiego, chwila ta była może w Polsce jedną z najświetniejszych dla niej. Mnóstwo najcelniejszych artystów pracowało dla polskich magnatów. Gdańsk miał D. Szulca