Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Semko Tom III.djvu/247

Ta strona została uwierzytelniona.



IX.


Mroźny był dzień Lutowy r. 1386; na kominie w znanym nam domu Bieniasza, palił się ogień trzaskący, wesoły, jasny. Przed nim na nizkiej ławeczce przenośnej, z rękami na kolanach opartemi, z twarzą w dłonie ukrytą, zgarbiony, skulony, zgięty we dwoje, nieruchomy siedział, niekiedy niecierpliwie tupcząc nogami, Bobrek.
Dalej na ławie, średnich lat, z długiemi do pół izby wyciągniętemi nogami, o ścianę oparty, odpoczywał człowiek niemiłego oblicza, pomarszczonego, z gębą zapadłą, dla przedwcześnie straconych zębów. Włos twardy jeżył mu się i nieporządnie rozrzucony, sterczał na głowie podłysiałej. Ręczyska ogromne trzymał na kolanach, a oczy miał machinalnie ku ogniowi zwrócone.
Strój nie dozwalał poznać kim był... lecz