Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Strzemieńczyk Tom I.djvu/127

Ta strona została uwierzytelniona.

szał w tłum chodzących około stołu gości i wśród nich zniknął tak, że nie wiedziano kiedy wyśliznął się z domku Balcerów.
Tymczasem wesele z muzyką i pląsami, do białego dnia trwało...