Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Waligóra tom II.djvu/052

Ta strona została uwierzytelniona.



III.


Jaszko wyruszył z Wrocławia do Płocka wprost, spodziewając się tam znaleść ludzi po swej myśli. Podłowczy księcia Konrada Gromaza był mu dobrze i poufale znany, bo Jaszko z lepszych czasów miał po wszystkich kątach znajomości podostatkiem.
Nie były one wiele obiecujące, bo Jaksa najchętniej się wiązał z temi co do wypitej i wybitej ochotni byli — ci go lubili on ich wzajem. Z poważniejszemi ludźmi nie dotrzymał długo, i choć się na czas przystroił za męża na którym polegać było można, lada co go czyniło jakim w istocie był. Podpiwszy ani języka strzymać, ani natury zwierzęcej, namiętnej pohamować nie umiał.