Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski - Nowele, Obrazki i Fantazye.djvu/015

Ta strona została uwierzytelniona.


wania zewnętrznych przeważnie stron ziomków, których spotykał w Dreźnie, lub w podróżach. O staranne wykończanie stylu nie tylko pod względem doboru wyrażeń, porównań, przenośni, ale nawet pod względem brzmienia dźwięków obok siebie stojących, nie mógł się również ubiegać pisarz, który tworzył conajmniéj za dziesięciu płodnych autorów. W kompozycyi naturaliści utwierdzili tylko Kraszewskiego, zarzucając sztuczną intrygę i starając się iść wiernie za naturalnym rozwojem charakterów i wypadków; chociaż nie przejęli go swoją w téj mierze zasadą, bo nasz powieściopisarz miał zawsze na widoku pewną zaokrągloną artystycznie osnowę, tylko w jéj rozsnuciu spuszczał się zazwyczaj na podszepty swobodnego kojarzenia się wyobrażeń, które mu nieraz kazały osnowę przerywać, nowe osoby dowolnie wprowadzać itp. Natomiast inną zasadę tworzenia realistycznego tj. przedmiotowość (objektywność) przyswoił sobie łatwiéj, lubo nie uczynił jéj hasłem swojém i prawidłem stałém; po większéj części obrazy jego w tym czasie mają cechę przedmiotowości; ale od czasu do czasu pojawiają się maksymy wprost od autora pochodzące, choć nie osobistego, lecz ogólniejszego charakteru. Równocześnie zniknął nastrój sentymentalnéj nieco tęsknoty, który przez lat 20 w pismach jego przeważał, a na jéj miejsce pojawiała się coraz częściéj, obok dawniejszego żartu i sarkazmu, łagodna ironia, uśmiechająca się pobłażliwie z wyżyn uspokojonego, do pewnéj równowagi przyprowadzonego poglądu na zabiegi i starania ludzkie, uważane przez interesowanych za bardzo ważne, a przez autora za błahe lub dziecinne. Nieraz w téj mierze dochodził do mistrzowstwa, że tylko przytoczę nowele: „Jak się pan Paweł żenił,“ „Z dziennika starego dziada,“ liczne ustępy w „Resurrecturi,“ w „Sekrecie pana Czuryły,“ w „Raptularzu Jasienieckiego,“ ,W pocie czoła“ itd.
Ażeby wskazać dobitniéj te nowe cechy sposobu tworzenia, zastanowię się bliżéj nad nowelą „Z dziennika starego dziada,“ wydaną w r. 1879.
Nie jest to powieść w zwykłém znaczeniu tego wyrazu, a jednakże jestto utwór artystyczny zaokrąglony i w sobie skończony. Z wielkim talentem skreślił tu Kraszewski ustęp jeden z życia jednego z najmilszych „dziadów,“ o jakim sobie pomyśléć tylko można, a skreślił go własnemi jego słowami, przeniósłszy się niejako do wnętrza jego duszy. Mamy oto przed sobą wojskowego staréj daty, którego siódmy już krzyżyk przyguiata, a przecież nietylko złamać go nie może, lecz nawet dobrego huru, spokojnego usposobienia i pogodnego na świat poglądu odebrać mu nie potrafił. Nie jest to bynajmniéj zrzęda, któryby nie mógł znieść niczego, co jest dzisiejszém, co nie sięga epoki jego