Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski - Nowele, Obrazki i Fantazye.djvu/113

Ta strona została uwierzytelniona.


12.  Tatarzy na weselu.
(historyjka).


Czémże to są nasze dzisiejsze wesela w miarę dawnych? Śmiesznemi tylko parodyami. Nie przywiązujem już do nich téj wagi, jaką miały przed laty, ani tego sakramentalnego znaczenia, ani tak wielkiéj pamiątki. Dawniéj raz się człek rodził, raz żenił, raz umierał, ślub był węzłem nierozerwanym, to téż wesele wiodło za sobą obrzęd tak wielki i tak uroczysty jak urodziny lub śmierć. Prawda, że dawniéj tylko dla formy mówiono na weselu o sercu, lecz wyobrażenia religijne, przekonanie o obowiązkach, sposób życia zapewniały pokój, zgodę, i to ciche, a stałe przywiązanie, które jeszcze widzim czasem w parach nierozłącznych staruszków, służących tylko za pośmiewisko ludziom naszego wieku.
Przed kilkuset laty, a jeszcze na dworze wielkich panów, to to były wesela! Samo ich wspomnienie świeciło jak gwiazda w życiu pary pobranéj do dni ich schyłku. Były to gody wesołe, szumne, pyszne, mające swój rytuał narodowy, niewzruszony i upoważniony odwiecznym zwyczajem, rytuał pełen symbolów, które dziś już tylko u niższych klas ludu pozostały.
Właśnie o jedném z takich wesel dawnych chciałbym wam powiedziéć. Nie, żebym je opisywał, bo któż się odrazu całego obrzędu nie domyśla? i oracyj, i bankietu i huku dział, i muzyki i rozczulającego błogosławieństwa starych? — lecz dla jednego godnego w niém pamięci szczegółu.
Książę Konstanty Bazyli Ostrogski, wojewoda kijowski, marszałek wołyński, starosta włodzimierski, pan sławny ze swych bogactw i pobożności, dziedzic ogromnego księstwa, gotował się sprawić w jednym ze swoich zamków, dubieńskim, wesele księżnie Beacie Dolskiéj, powinowatéj i wychowanicy swojéj, którą wydawał za księcia Solomereckiego. Obie te książęce rodziny, dziś zgasłe i zapomniane, wówczas jeszcze świeciły i zdawały się obie-