Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski - Nowele, Obrazki i Fantazye.djvu/124

Ta strona została uwierzytelniona.


śmierć swoię co chwila, niżeli umrzesz; albo mi przysiąż, iż zgrzeszysz.
A świąthy z wielkiego przestrachu począł mówić do Sathana: Duchu nieczysty, ponieważ cię Bóg na moie upokorzenie zesłał, iakiegoż chcesz grzechu po mnie?
Oto, rzekł Sathan naśmiewaiąc się nieszczęśliwemu, daię ci prze laskę moię trzy grzechy do wyboru, pierwszy, abyś sie upił, wtory, abyś cudzą żonę na grzech przywiódł, trzeci, abyś mężobóystwo popełnił.
A świąthy z onego obrzydzenia iakie miał do grzechu, począł sie wzdrygać y wołać: O szathanie! azaliż ci niedość, abyś mię do grzechu przywiódł, trzebaż ci ieszcze thak srogie y ciężkie występki dawać mi do wyboru?
A on Mephistophilis pry na to: Jesteś w mocy moiey, a przedsię rób iako chcesz!
Y  myślał świąthy, a zdało mu sie, że chocia piiaństwo iest rzeczą barzo sprosną a grzechem wielkim, boć duszę naszę nieśmiertelną plami y onę w sobie wrzkomo topi, iednakże rozumiałł aby to miał bydź z tych trzech grzechów namnieyszy, y rzek, szathanu: Ano kiedy thaka wola Boża nade mną, wybieram piiaństwo.
Y rzekł mu Szathan: Dobrze iest.
Abowiem widział, iż od tego grzechu wszelki iny iakoby ze źrzódła początek swoy biorą, czego świąthy nie rozumiał, a nie spodział sie.
Y rzekł mu Szathan: Przysiąż mi na duszę swoię, że ten grzech popełnisz.
A świąthy rzekł: Przysięgam.
Aż w owey chwili koń y z nim spuszczać sie począł lekko ku ziemi. A była iuż noc; ono xiężyc świécił y gwiazdy pałały na niebiesiech. Y powoli uyrzał on ziemią, a na niey światła w miastach y po wsiach y ludzi iakoby mrowie przechodzące po nich. A potym uczuł dym ziemie y szum, gwar, szelest, aż spuścili sie i stanęli z koniem. Lecz zasię nie na pustyni, ale w mieście, a grodzie wielmi wielkim, przed samymi drzwiami a wrotyma gospody.
Y rzekł mu Szathan: Wniydź y upiy sie, abowiem związałeś sie przysięgą, a ia pilnować cię będę y krokiem cię nie odstąpię, aż grzechu dopełnisz.
Y świąthy rzekł: Aboż thak nagi wnidę na pośmiewisko do gospody?
Abowiem iuż go była bliskość świata myślami y wstydem światowym owionęła, a Szathan ciesząc się rzekł mu: Oto odzienę cię