Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski - Nowele, Obrazki i Fantazye.djvu/157

Ta strona została uwierzytelniona.

co on ma, każdy jego snopek policzony u nich, każda sztuka bydła zapisana w pamięci. Co tylko można za pół ceny wziąć w długu, to wezmą — zboże, bydło, aż do najdrobniejszych rzeczy, aż do ruchomości gospodarskich, które opilcy odnoszą wreszcie arędarzowi. Zważmy i chciejmy się przekonać o szkodach niezliczonych z zajęcia karczem przez żydów, chciejmy nareszcie rzucić oczyma na swoje położenie i zrzucić to jarzmo ohydne. Co za osobliwszy wdzięk, co za czary mają żydzi, że przy tylu niedogodnościach, tylu oczywistych krzywdach, siedzą wszędzie tak spokojnie?
Policzmy, ile to oni szkodzą przedaży wódki swojemi gorzelenkami, przy każdéj nieuchronnemi karczmie, ile psują cenę wołów, stawiąc ich tyle wszędzie, jak zniżają cenę wódki, szynkując ją złą miarą i złym gatunkiem, jak niszczą chłopa zmuszonego im oddawać za dług, co ma, i w takiéj cenie, która chociaż się powierzchownie zdaje słuszna, jest istotoie z jego krzywdą. Ale to tylko uwagi spekulacyjne; cóż dopiéro, gdybym chciał powtarzać zarzuty demoralizacyi nie płonne; bo któż gorzéj tę biédną nieoświeconą klasę psuje nad nich? Pytam, co trzyma żydów w Polesiu i wielu innych stronach na karczmach? oto: lenistwo, opieszałość do stanowczych kroków, zwyczajna starym i zardzewiałym domalcom. Lecz w imię własnéj, w imię korzyści biédnych włościan, niechby obywatele dali sobie słowo i ręce, niechby to plugawe plemię wyrzucili z wiosek swoich, a wówczas i dla nich i dla włości i dla spekulacyj gospodarskich, lepszyby się widok otworzył.
Zmuszeni żydzi szukać innego zarobku, możeby się rzucili do pracy ręcznéj, do przemysłu pracowitego, możeby się oddali uprawie ziemi, rzemiosłom, możeby z nich byli pożyteczniejsi mieszkańcy kraju; a za lepszym bytem, moralniejszém życiem, kto wié, czy-by się i tu oświata nie wcisnęła. Dwa tylko dotąd rodzaje życia tamują do tego drogę żydom — karczmy i faktorstwo. Od tych dwóch koniecznie odsunąćby ich trzeba, a niedostatek zajęcia, potrzeba zarobku, zwróciłyby ich gdzieindziéj.
Gdzieniegdzie na Polesiu ku Wołyniowi świeżo utworzyły się osady żydów niby rolnicze. Powodowało ich do tego uwolnienie od zaciągu do służby wojskowéj, na któréj wspomnienie się wzdrygają. Kupili oni ziemię od Wolcza wśród zniszczonych lasów, lecz cóż? Pobudowali domki w lesie głuchym, a zamiast rolę uprawiać, trudnią się i tu rzemiosłami, szachrajstwem, najmują okolicznych chłopów do pracy około roli, nawet dość drogo, a sami są, jak byli. Najwięcéj tu rzemieślników, chociaż pozor-