Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski - Nowele, Obrazki i Fantazye.djvu/290

Ta strona została uwierzytelniona.


34.  Sobieradzka.


Może to być wielką prawdą, że kobieta jest istotą z natury swojéj słabą, przynajmniéj wieki ten oklepany pewnik tyle razy powtórzyły, że nareszcie nikt mu się już sprzeciwiać nie śmié; ale — u nas, doprawdy, kto wié czy nie mocniejsze są jeszcze kobiety od mężczyzn. Kilku to już moralistów zanotowało, że wogólności, co się tyczy wykształcenia umysłowego, kobiety stoją u nas wyżéj od drugiéj wąsatéj połowy rodzaju ludzkiego, i tak jest wistocie, a jabym dodał, że wolą i charakterem są od niéj daleko wyższe. Pomimo to przecie zawsze jest to słabsza połowa rodzaju ludzkiego, i darmo się już sprzeczać, — gdy dwóch powie, żeś pijany, kładź się spać.
Przywiodę tu jeden tylko ciekawy przykład, jeden z tysiąca — boby mi ich nie brakło, gdyby chodziło o liczbę; ab uno disce omnes.
Panna Katarzyna Sobieradzka była córką majętnych ludzi, staréj szlachty wołyńskiéj (Sobieradzcy po całéj Polsce są rozsiedleni, ale i na Wołyniu ich nie brak). Rodzicom jéj, choć się dźwigali jak mogli, nie bardzo się wiodło, wioska była nie zła, ale dzieci kilkanaścioro, a długów i interesów nie brakło. Przytém starzy Sobieradzcy jakoś się charakterami nie dobrali, i jéjmość i jegomość ukuci byli z twardéj stali, tak, że ani jedno ani drugie w niczém nie ustępowało na włos, i żyli drąc koty od rana do nocy w bezustanéj wojnie. — Dom w Sobieradziu prawdziwém był piekłem, a dzieciom patrzącym na to w życia początkach, nie bardzo życie zasmakować mogło. — Chowało się to dość zaniedbane, na łasce bożéj, rosnąc i wyrabiając się własnemi siłami. Starania o nich wielkiego nie było, synowie ledwie się na nogi podnieśli, zapięci w mundurzyki szli do pierwszéj lepszéj szkółki, córki z rąk nianiek prawie pchano na pensyjkę do miasteczka. Ojciec tak był zaprzątniony swojemi interesami, że o potomstwie nie myślał, w czasie wakacyj tylko dając starszym swoim przepisywać prośby i noty procesowe, a matka,