Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski - Nowele, Obrazki i Fantazye.djvu/324

Ta strona została uwierzytelniona.


na niéj, widocznie zabierając się do rozmowy. Zaczął ją bardzo pocichu.
— Kogóż mam honor?
Powiedziałem mu, rumieniąc się, moje nazwisko.
— Chciałbym — rzekł kręcąc głową — równie się panu zarekomendować, ale tu zachodzi wielka trudność; rozmaicie mnie bowiem nazywają; ja sam różnie siebie zowię, stosownie do czasu i okoliczności; ksiądz Jacek przezwał mnie nie bez przyczyny Janem Dubeltowym, a więc niech i tak będzie... Gdyby tylko ten łotr nie nadszedł i nie przeszkodził, mógłbym panu o sobie wiele ciekawych rzeczy powiedziéć.
Zdumiałem się, sądząc, że ten wybryk stosował się do księdza Jacka.
— Kto taki? o kim pan mówisz? — spytałem żywo.
— A o tym, o tym... — dodał cicho — o łotrze... juściż się powinieneś domyślić — dodał z uśmiechem wskazując poza siebie.
— Domyślić się nie umiem, całkiem nie wiem, o kim mowa.
— A! jakże nie wiesz — przerwał z wymówką, — wszakże wszyscy o tém wiedzą, i niepotrzebnie tylko z tego robią przed sobą tajemnicę. Waćpan jeszcze jesteś młody, bardzo młody, ale już powinieneś był poczuć i zrozumiéć, o co chodzi.
— Powtarzam panu, że to dla mnie rzecz niezrozumiała...
— Domyślasz się, że mówię o drugim mnie, o tym łajdaku, co mi struł życie, nieustannie bijąc się o posiadanie tego ciała, wszakże dla nikogo to nie tajném, że każdy nosi w sobie dwóch ludzi.
Spojrzałem nań wielkiemi oczyma.
— A! to widać, że się jeszcze w waści nie odezwał ten drugi — rzekł, widząc zdziwienie moje — no! to témbardziéj ostrzedz cię muszę.
Zażył tabaki, obejrzał się ostrożnie, potrząsł głową i tak powoli rozpoczął:

V.

— Wszystkim to jawna, że w każdym człowieku jest wistocie nie jeden pojedyńczy człowiek, ale dwóch różnych ludzi... nic pewniejszego — każdy z nas jest podwójny, czujemy to w sobie, a zawsze jeden coś robi, drugi słucha i przeciwi się, jeden czynnym, drugi świadkiem i szydercą... Jakże to może być — spytał zwracając się do mnie — żebyś już nie poczuł w sobie tych dwóch ludzi, którzy całe życie walczyć w tobie będą? Nie poczęliż oni téj rozmowy nieskończonéj i nużącéj, którą nieustannie prowadzić