Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski - Nowele, Obrazki i Fantazye.djvu/352

Ta strona została uwierzytelniona.


udają ludzi, bo im wąsy wyrosły, pusto w końcu... pusto w sercu.
Nadchodząca maseczka dosyć niesmacznie przebrana za peruwiankę, podała mu w téj chwili rękę i z wielkiém mojém zdumieniem niezdziwiony wyszedł z nią z maskarady, szepcąc po cichu...
— I to próba być musi! — rozśmiałem się po cichu.
— Jakże panu posłużył wczorajszy balsam peruwiański? — zapytałem go nazajutrz spotkawszy w ulicy.
— Doskonały do smarowania bydląt, gdy im grzbiety swędzą... — odparł ze wzgardą i poszedł zamyślony.
Te urywane spotkania i częstsze coraz rozmowy skleiły w ostatku między nami znajomość; znosił mnie, a na niego i to było za wiele; jam podziwiał człowieka, który, jak zapalony toksykolog, najdziwaczniejsze z sobą odbywał próby. Podobny Proteusz nie wiem czy się rychło drugi raz znajdzie na świecie, bo był, czém chciał na rozkaz, a próbował wszystkiego. Dla mnie, stał się on ciekawém studyum psychologiczném, choć-em sobie wówczas nie zdawał z tego sprawy, jak dalece był typem, u nas szczególniéj wielką klasę umysłów wahających się i niewytrwałych przedstawiającym. Silniejszy i pełniejszy od tych, których był reprezentantem, jak go dziś pojmuję, jest wyrazem ogromnéj liczby młodzieży dzisiejszéj, która ma wszystko, co potrzeba do życia, prócz wytrwania, krwi zimnéj i woli do pracy. O ile go sobie przypominam, Drag nie ograniczał się jedném skosztowaniem czegokolwiek, powracał do próby raz drugi i trzeci, nurzał się gwałtownie w tém, co go nęciło, przejedzony dostawał odrazy, obojętniał, odwracał, uciekał. Najczęściéj przerzucał się potém do przeciwnego bieguna, szukając kontrastu i zrazu znajdując w nim wielką rozkosz, ale wkrótce przesycając się nim do obrzydzenia.
Przy takiéj ruchliwości umysłowéj, materyalna strona, gospodarstwo jego życia, przedstawiało najporządniéj i zegarkowo regularnie zbudowaną całość. W niéj malowała się druga wybitna strona jego charakteru, w kierunku pracy umysłowéj żadnego nie mając udziału; — tą była niezwykła u nas żelazna wytrwałość i stale trzymanie się jednego obmyślonego planu, od którego, zakreśliwszy sobie raz, nie odstępował na włos. Drag sam o własnéj sile wyszedł z pauprów parafialnéj szkółki, długi czas czyszcząc buty, do niższéj szkoły, w któréj żył korepetycyami. Znać zawczasu zaraz osnuł sobie jakieś życia zadanie, bo kosztem największych ofiar i wyrzeczenia się, zbierał grosz na dalszą drogę, żyjąc jak anachoreta, aby okupić czas swój i niezależność przy-