Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski - Nowele, Obrazki i Fantazye.djvu/420

Ta strona została uwierzytelniona.


daléj przeradza się w ideał, w bóstwo, w pokusę, w powiewne myśli zjawiska, staje na piedestale i świat klęka przed nią.
Ale by wnijść tak wysoko, musi cierpiéć... I dlatego jest tak wielką, że łączy w sobie dwoje najsprzeczniejszych rzeczy — boleść z miłością. Odejmcie jéj boleść a zostawcie miłość, to zalotnica tylko pusta, nic więcéj; odejmcie jéj miłość, to jędza zemsty i szału. Kobieta dosięga ideału, kiedy w sercu jéj zbiegają się razem to, coby powinno zrodzić nienawiść, cierpienie, i to coby boleść odsunąć od niéj powinno, miłość. Jeden ślub dwóch uczuć sprzecznych w jedném spojonych sercu jest kolebką ideału. W dziewicy przemaga miłość, by dać siłę do zniesienia boleści, w matronie boleść góruje, ale utulona miłością.
Bez tego dwojga niepełną jest kobieta... ale i to dwoje różną jéj miarą dola wymierza... Jednéj da więcéj cierpienia, drugiéj więcéj serca, tamtéj zapóźno uczucie, innéj zawcześnie boleść... Któż policzy, kto spisze wszystkie od Agrypiny do Magdaleny, od Cenci do Jadwigi, od Lukrecyi Borgia do matki Grachów i... dajmy pokój regiestrom.
Ani pojąć, ani spisać, ani zobojętniéć, ni zapomniéć... za młodu zdaje się, żeśmy zbyt nowi, by zbadać wielką tajemnicę, potém, żeśmy za starzy, by ją zrozumiéć.
Nad obłąkaną potrzeba się litować, a cnotliwą wielbić, ale odgadnąć nie próbować. Świat stary z nich szydził, świat chrześcijański dopiéro postawił niewiastę tam, gdzie ona zostać powinna... Odzywa się jeszcze nieraz pogańska u nas niewiara; odzywa się w nich szyderstwo pogańskie... ale dalekośmy od tych czasów, gdy w jéj uśmiechu nic a nic prócz ząbków białych, w wejrzeniu nic prócz żądzy, w piersi nic krom fałszu zręcznego nie widziano... czujemy, że serce mówi, że usta prorokują, że pierś łkać umié i płakać... a nad upadłą litujemy się sami w piersi, bo jéj wina jest naszą wina... poszła osamotniona, gdzieśmy ją poprowadzili... czyż wiedziała, gdzie prowadziła droga? Najzepsutsza miała jeszcze łzę, gdzie my jużeśmy nic nad rozpacz nie znaleźli.
Więc jest aniołem? spytacie.
Więc jest szatanem może?... Więc ja wam nie powiem, bo nie wiem, czém jest, nie wiem, czém nie jest... nie kuszę się odgadnąć, czém być może... ale myślę i myślę i chylę głowę przed niedocieczoną tajemnicą, która staje mi granitowym sfinksem egipskim na wieki.
Dajcie jéj krzyż — pojmę ją może wówczas świętą... a obleczoną w szatę pokutną; — na świecie, w życiu nie rozumiem... trwożę się... milknę...
1861.