Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski - Nowele, Obrazki i Fantazye.djvu/453

Ta strona została uwierzytelniona.


o byt“ silniejszym, a ciszę tutejszą cenniejszą jeszcze. Mnóstwo mieszkańców miało tu swoich drogich istot zwłoki, inni przyjaciół, znajomych, a cmentarz téż zawierał i kilka naszych prowincyonalnych znakomitości. Miał topografię swoję i historyę, miał florę właściwą i faunę wyłączną.
Mnóstwo ptastwa gnieździło się w rozrosłych drzewach i krzewach; widywałem tu nawet zające przybyłe z pola dla wypoczynku, bo tu się nikogo obawiać nie potrzebowały. Wróble założyły tu stolicę, kosów, szczygłów, nawet jaskółek, które u grobowców lepiły gniazda, z blizkiego strumienia wilgotny muł sobie na nie przynosząc — mieszkało tu tysiące. Założyciel rozdzielił całą przestrzeń na nierówne części, poprzerzynane szerokiemi ulicami. Z początku kładli się na spoczynek bogaci i ubodzy pospołu, ale późniéj, jak wszędzie — zamożniejsi się oddzielili, powstał kwartał arystokratyczny i proletaryat zebrał się w osobnym kątku.
W pośrodku cmentarza stała piękna w stylu gotyckim kapliczka, ocieniona dosyć już staremi lipami. Parę dębów, które tu z dawnego snać pozostały lasu, potężnych wzrostem, szeroko rozpuszczały konary u wnijścia do niéj.
Tu téż w pobliżu mieściły się najpiękniejsze grobowce, począwszy od marmurowego z figurą Wiary, sprowadzonego z Włoch przez hrabiego S... dla żony, który uchodził słusznie za najwspanialszy, a był przynajmniéj z pewnością najkosztowniejszym. Inne nagrobki z lanego żelaza, z kamienia, i jak kogo stało, okrążały kaplicę. Wiele z nich gwałtowny zrazu żal rozpoczął, potém obojętność i zapomnienie dokończyć nie dało.
Posadzane jodły, brzozy, klony i krzaki róż, tak się bujnie porozrastały, że cmentarz stanowił istny ogród, pełen woni na wiosnę. U grobów pozakładanych było wiele rabat i klombików, które utrzymywano zrazu starannie, ale choć późniéj zdziczały kwiatki, pełno ich było zawsze. Gdzieniegdzie zwiędły wieniec zawieszony na żelaznych sztachetach, przypominał żywych odwiedziny. Najoryginalniejszą tu była stara piramida księżnéj W... ogromnych rozmiarów z cegły, która się porujnowała znacznie, ale się na niéj bluszcz i dzikie wino tak poczepiały, iż istotnie piękną była, mimo opuszczenia.
Cmentarz ubogich leżał opodal w drugim końcu, na łysym kawałku; tu drzew mało było, bo i miejsca na nie brakło, mogiły cisnęły się jedne przy drugich, z krzyżykami drewnianemi, z których wiele słabą ręką wetkniętych, chyliło się na wsze strony. Darniną okryte kępinki, z każdym rokiem wklę-