Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski - Nowele, Obrazki i Fantazye.djvu/626

Ta strona została uwierzytelniona.


Znowu ciszéj mówili, alem przeczuwał, że się zgodzą. Wyszła Fabiszowa; bo przy niéj tu zawsze była prawda, wzięła mnie za rękę, przyprowadziła do męża, siedzącego przy oknie i kazała go pocałować w nastawione palce...
— A teraz, ino żywo — rzekła — idź mi wody przynieś, rozumiesz. Wiadro tu stoi. Naprzód je popłóczesz... Potrafisz wody dostać?
— Czemu nie? — odparłem, szukając wiadra.
Wśród izby na podłodze, na kawałku starego, podartego i pokapanego woskiem kilimka, siedziała w jednéj koszulinie mała, chuda Julusia... O małom z pośpiechu jéj nie potrącił...
Dziecko za mną ciekawemi wodziło oczyma.
Zaraz téż w godzinę może potém, jużem ją na rękach miał i nosił... od czego się służba moja poczęła.
Dokończywszy téj pierwszéj części opowiadania, radca westchnął i zwrócił się ku nam.
— Mógłżem się ja wówczas spodziewać — odezwał się smutnie — że z takiéj nędzy, opustoszenia i sieroctwa, kiedykolwiek się potrafię wydostać?
Opatrzności Bożéj pewnie winienem wiele, ale i własnéj sile téż trochę.
Zrozpaczone położenie daje męstwo wielkie. Nie miałem naówczas lat dziesięciu, nie umiałem nic; jakim sposobem zbudziła się we mnie siła i chęć wydobycia z téj nędzy, tego nie potrafię wytłómaczyć.
Patrzyłem z ciekawością nadzwyczajną na wszystko, co mnie otaczało — i w głupiéj mojéj głowie starałem się wyciągać pewne wnioski dla własnego użytku.
Zakrystyan czytywał — był on dla mnie pierwszym wzorem i ideałem człowieka... Zapragnąłem umieć czytać jak on. Nie pamiętam, jak doszedłem do posiadania elementarza, a liter mnie nauczył Fabisz.
Czytałem chciwie, ale nie rozumiałem nic...
Między językiem książki i jéj myślami a pospolitą mową, nie było dla mnie żadnego jeszcze związku.
Niezrozumiałe zupełnie rzeczy stopniowo mi się objawiały. Padała na nie jakaś jasność nagle i poczynałen potrosze pojmować ich znaczenie.
Nie rozumiejąc téż ani jednego słowa ministrantury, nauczyłem się służyć do mszy świętéj, a gdym doszedł do téj perfekcyi, iż przed proboszczem mogłem mszał nieść do ołtarza, zająłem niejako urzędowe stanowisko w zakrystyi.