Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski - Nowele, Obrazki i Fantazye.djvu/642

Ta strona została uwierzytelniona.


górze w domu Orłowskiéj, którą ja naówczas zajmowałem, z pomocą parawanu, wielkiéj sofy i t. p. urządzić rodzaj teatrzyku i na nim próbę odbyć gieneralną z lalkami i z tekstem do ich dramatów.
Ciężar przyjęcia i urządzenia spadał na mnie, ale go przyjąłem z ochotą i choć, jak zwykle, bez grosza będąc, osnułem wielką operacyę kredytową, aby koledzy mieli tytuń, herbatę i coś do tego jeszcze. Nie byliśmy naówczas wymagający.
Jużeśmy wszyscy obłokami dymu napełnili salkę i rozmowa nadzwyczaj była ożywioną, gdy nareszcie z urzędniczą swą powagą, szeroko drzwi otwierając, z rękopismem widomie tkwiącym na piersiach, wszedł oczekiwany Beppo.
Czoło jego okryte było zmarszczkami, a twarz miał posępną.
Zaledwie rzuciwszy rękawiczki na stół, zapytał o królów, chcąc ich widziéć i poznać osobiście.
Prawdę rzekłszy, chociaż zmagaliśmy się na figurynki, aby one coś więcéj warte były od pospolitych, nie były to arcydzieła.
Trzej królowie, ze wszystkiemi atrybutami swego dostojeństwa, dosyć biednie wyglądali i łatano! Zwłaszcza płaszcze z czerwonéj bawełnicy od poszewek z poduszek zapożyczonéj, wiotkie, nie układały się w fałdy malownicze...
Beppo się skrzywił.
Napił się potém herbaty, ciągle obcując ze swym rękopismem, nie z nami, gotował się do popisu.
Ten przyjść miał dopiéro z kolei po żłobku, po pieśniach pastuszych i dramacie sielankowym więcéj rozwiniętym niż zwykle, wedle pierwowzoru w kantyczkach...
Beppo zatopiony w sobie mało co słuchał. Naostatek nakazał milczenie i rozpoczął.
Niepodobna mi tu powtórzyć téj fantazyi, gdyż zaledwie ogólne jéj rysy i niektóre szczegóły pozostały w pamięci, starać się będę jednak dać o niéj wyobrażenie.
Teatr w pierwszéj scenie ma wyobrażać górne strefy powietrzne, noc gwiaździstą ponad grodem, w którym złożone są relikwie Trzech królów; Kaspra, Malchera i Baltazara.
Święci stąpają w powietrzu... przeprowadzani przez aniołów... jakby się wybrali na wycieczkę. Północ bije, od któréj rozpoczyna się dzień Trzem królom poświęcony.
Dawni towarzysze podróży idą wesoło, rozmawiając, a z rozmowy téj dowiadujemy się, że mają ten przywiléj, na pamiątkę ich ofiary złożonéj niegdyś przy Żłobku w Betleemie, że w rocznicę dnia każdy z nich jednemu niemowlęciu w kolebce na ziemi, ma prawo dać na życie: mirrę, kadzidło i złoto.