Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski - Złote jabłko 04.djvu/074

Ta strona została uwierzytelniona.
ROZDZIAŁ VI.

Rozczarowanie — nowe straty.

Pan Bal stał oniemiały, zbladły, zamyślony przed stolikiem na którym widać było rozłożony list Hubki, Parciński nieco opodal ze spuszczoną głową i zafrasowaną twarzą, poglądał to na to pismo, to na gospodarza, ale widocznie zajęty czem innem i roztargniony.
Oba chwilę milczeli.
— Cóż pan na to? spytał z westchnieniem nareszcie kupiec.
— Jest to nic więcej jak skutek pańskiej powolności, odparł Tomasz, nie chciałeś pan procesu o dyferencją, widziano że łatwo na panu wymódz co kto zamarzy, i oto nowa pretensja.
— Ale jakże może być żeby to było zatajone przy sprzedaży?
— Z tego co wiem o kupnie i sprzedaży najłatwiej to być mogło, pan nabywałeś z zupełnem zaufaniem, a sprzedawano mu bez sumienia.