Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski - Złote jabłko 04.djvu/143

Ta strona została uwierzytelniona.

wszystkim ich wymaganiom; ale zdaje mi się żeśmy nikogo nie porzucili w drodze. Zresztą wyobraźmy sobie, że niewzmiankowani wszyscy poumierali, co jest niezmiernie prawdopodobne, bo to każdego spotkać może; za ich więc dusze proszę o wieczny odpoczynek.

1852. Hubin.
KONIEC.